Wielokrotnie właściciele fretek zadają mi pytanie… Co jest przyczyną, że moja fretka łysieje na ogonie, grzbiecie, kończynach miednicznych, szyi, małżowinach usznych i brzuszku (wyłysienia mogą występować samodzielnie lub w grupie)?…
Przyczyn łysienia może być kilka, od całkiem błahych do dość poważnych stanów chorobowych:
- linienie (sezonowe zmiany okrywy włosowej)
- niedobory żywieniowe (złe odżywianie)
- braki witaminowo-mineralne
- brak światła
- cukrzyca
- niedoczynność tarczycy
- stłuszczenie wątroby
- zatrucie
- ruja permanentna (hiperestrogenizm)
- nadczynność lub rak nadnerczy
- endokrynopatia związana z nadnerczami
- zakażenia grzybicze
- pasożyty zewnętrzne
- guz komórek tucznych
- nowotwory jajników
Ale chyba najczęstszymi przyczynami łysienia są permanentne rujki oraz nadczynność, czy nowotwory nadnerczy… W tych dwóch przypadkach łysienie jest spowodowane zachwianą równowagą hormonalną organizmu zwierzaka…
Przedłużające się ruje są charakterystyczne dla samiczek, więc problem ten omówię w odniesieniu właśnie do nich… A jest to naprawdę DUŻY PROBLEM!… A choroby nadnerczy przeważnie dotykają zwierząt sterylizowanych/kastrowanych…
Ruja permanentna…
W czasie okresu godowego organizm fretek zaczyna produkcję hormonów płciowych i trwa tak do momentu zapłodnienia (u samic) lub do końca okresu godowego (u samców)… W przypadku, gdy nie rozmnażamy naszych zwierzaków i nie dochodzi do zapłodnienia u wielu fretek dochodzi do tzw. rui permanentnej, czyli trwającej ponad 6-8 tygodni (czasami okres rui może trwać 3-4 miesiące i dłużej)… W takim przypadku, proces produkcji hormonów nie zostaje wstrzymany i trwa nieprzerwanie, pustosząc i osłabiając organizm… Widocznym skutkiem rui permanentnej są wyłysienia…
Nadczynność, nowotwór nadnerczy…
Organizm zwierząt poddanych sterylizacji/kastracji nadal produkuje hormony, które normalnie brały by udział w procesach takich jak ruja, ale z uwagi na brak narządów rodnych nie dochodzi do ich neutralizacji… W takim przypadku nadnercza zwierząt są narażone na nowotwory…
Nadmiar hormonów…
Ciągła i nieprzerwana produkcja estrogenu (samice), androgenu (samce) powoduje ich nadmiar w organizmie i może doprowadzić do hiperestrogenizmu, objawiającego się u fretek ZABURZENIAMI FUNKCJI SZPIKU KOSTNEGO, ROPOMACICZEM (samice) lub STRESEM (samce)… Każde z tych schorzeń może zakończyć się śmiercią zwierzaka ;-( …
Estrogeny – grupa hormonów płciowych do których zalicza się estradiol, estron i estriol, zwane hormonami żeńskimi i odgrywającymi najważniejszą rolę właśnie w organizmach samic, ale są też niezbędne dla samców – ich niedobór w jądrach może powodować bezpłodność…
Estrogeny wpływają na wiele cech i funkcji organizmu…
W zakresie budowy ciała są odpowiedzialne za:
- kształtowanie się żeńskich narządów płciowych w czasie rozwoju płodowego i po urodzeniu
- kształtowanie się psychiki i popędu płciowego
W zakresie procesów biochemicznych są odpowiedzialne za:
- gospodarkę lipidową – zwiększają poziom „dobrego” cholesterolu HDL, a obniżają poziom „złego” cholesterolu LDL; zwiększają też wydalanie cholesterolu z żółcią
- gospodarkę wapniową – zwiększają odkładanie wapnia w kościach, zapobiegając osteoporozie
- zwiększanie przyswajania białek
- zwiększanie syntezy białek endogennych, np. białek wiążących hormony tarczycy i nadnerczy
- zwiększanie krzepliwości krwi
- przyrost i zwiększenie pobudliwości mięśni gładkich (macicy i jajowodów)
Niedobór estrogenów jest powszechny u samic starszych, ponieważ ich jajniki przestają syntetyzować te hormony lub u samic po sterylizacji i są przyczyną licznych chorób metabolicznych…
Nadmiar estrogenów występuje w schorzeniach związanych z nadmierną ich produkcją (np. nowotwory jajników), w naszym przypadku spowodowany rują permanentną oraz podczas przyjmowania zbyt dużych dawek leków zawierających te hormony (np. hormony podawane przy wyciszaniu)…
Problem…
Co tak naprawdę jest problemem?… Wielu właścicieli nawet nie domyśla się, że takie wyłysienie może oznaczać zaawansowaną chorobę, która niestety przeważnie kończy się śmiercią zwierzaka…
Zacznijmy od początku… Jak każdy wie, fretka wchodząc w okres dojrzałości płciowej sygnalizuje to nabrzmiałą „wisienką” oraz zmianą zachowania (mniej śpi, mniej je, jest bardziej aktywna, zaczepna, wesoła) i to jest normalne, mamy bowiem do czynienia z rujką… Ruja u fretki trwa do momentu wywołania owulacji (najczęściej kontakt z samcem i zapłodnienie) lub przechodzi samoistnie po 6-8 tygodniach… Gdy jednak, po tym okresie, nie nastąpi cofnięcie się objawów rui (zanik „wisienki” i wyciszenie) mamy do czynienia z RUJĄ PERMANENTNĄ!…
I co teraz?…
W wielu miejscach przeczytacie, że należy jak najszybciej podać zastrzyk hormonalny i sterylizować samiczkę! (totalna bzdura!… nie podawaj hormonów samiczce, zwłaszcza w późnej rui, tak jak i szczepionek!!!)…
Może i to jest jakieś rozwiązanie, ale czy najlepsze?… Opinie co do sterylizacji są różne i oczywiście kontrowersyjne…
Ja osobiście nie znając skutków sterylizacji u moich samiczek, jakie mogłyby wyniknąć w przyszłości (problemy z nadnerczami) oraz z uwagi na planowaną hodowlę, postanowiłam nie sterylizować moich samiczek, ale wiedząc o problemie wprowadziłam środki zaradcze…
W pierwszej kolejności wprowadziłam lepszą dietę, dodałam do menu kości i olej lniany oraz masło kozie i śmietanę, zwiększyłam ilość jajek przepiórczych, podawałam dodatek witaminowy calo-pet (dieta podobna jak dla samiczek ciężarnych)… Następnie ustaliłam z weterynarzem prowadzącym alternatywę w odniesieniu do zastrzyku hormonalnego, który zastąpiliśmy zastrzykiem z lekiem homeopatycznym (ovarium compossitum)… Samiczki codziennie kontrolowałam, czyli obserwowałam ich zachowanie, apetyt, pragnienie, sprawdzałam czy nie pokazują się jakieś wysięki z dróg rodnych… Wszystko przebiegało w normie… Odczekałam 8 tygodniowy termin, po którym podjęłam decyzje wg wskazówek weta, o podaniu leku na wyciszenie rujki… Jedna samiczka (1 roczna) dostała pierwszy zastrzyk w 9 tygodniu rujki, który został powtórzony po tygodniu i zaczął przynosić widoczne skutki, w postaci zmniejszanie się „wisienki”… Druga samiczka (3 letnia) otrzymała pierwszą iniekcję w 13 tygodniu rujki i miała ją powtarzaną przez kolejne 3 tygodnie, razem 4 iniekcje… Zareagowała po ostatniej… Następnie obserwacja i kontrola zewnętrznych organów rodnych… Wszystko zakończyło się pomyślnie… Jedyne widoczne ślady dłuższych rujek były w postaci łysinek za uszami u obu, które szybko odrosły oraz w późniejszym terminie starsza wyłysiała na ogonku…
Alternatywy?!…
Nie ma alternatyw!… Pamiętajcie o jednym, że Wy oswajacie zwierzaka i jesteście za niego odpowiedzialni… Jeżeli brakuje Wam pieniędzy na zabieg sterylizacji/kastracji to przynajmniej zapewnijcie zwierzakowi najlepszą opiekę i wyżywienie… Chociaż to na pewno będzie więcej kosztować niż sam zabieg… Jeżeli nie rozmnażacie zwierzaka, to wcześniej podajcie środek wyciszający albo sterylizujcie… Obserwujcie swojego zwierzaka i jeżeli zauważycie, choćby najmniejszy wysięk z dróg rodnych o kolorze ciemno żółtym lub ciemno brązowym/brunatnym to natychmiast udajcie się do weta i ustalcie termin sterylizacji…
W przypadku choroby nadnerczy, tylko wyłysienie będzie niepokojącą oznaką, chociaż wiele fretek nie ma żadnych objawów, aż do ostatniego stadium choroby… Badanie usg może wykazać nowotwory, ale nie musi… Badania krwi pod względem hormonów nadnerczy są w chwili obecnej bardzo problematyczne (wykonywane tylko w Warszawie z dwutygodniowym czasem oczekiwania na wyniki)… Leczenie polega na usunięciu chorych organów i podawaniu dość drogich leków po operacji, aż do śmierci fretki… Ostatnio wspomina się o zapobieganiu powstawania nowotworów nadnerczy poprzez podawanie leku Lucrin 2x w roku (na wiosnę i jesień)…
…
opracowanie: Ana
…

Ostatnio na http://www.fretki.org.pl dość żywo dyskutowane jest leczenie nadnerczy homeopatią. Czy coś Ci wiadomo na temat tej metody leczenia?
Tylko tyle co przeczytałam na org. Sama nie stosowałam, bo odpukać moje zwierza mają wszystkie narządy wewnętrzne i nie cierpią na nadnercza… Jeżeli skutkuje, tak jak to jest opisane, to warte jest propagowania pośród innych ogonów, bo jednak środki chemiczno-hormonalne mogą przynieść spustoszenia w innych organach… ;-(
Dopytam mojego weta, bo już stosował na moich dziewczynach homeopatyki, co by zastosował na nadnercza ;-)… Poproszę, go o jakąś recenzje na stronę ;-)